Sprzedajesz w Niemczech, ale nie widzisz efektów? Niby strona działa, produkty są wysokojakościowe i w Polsce są chętnie kupowane, kampania reklamowa też ruszyła… a mimo to niemieccy klienci nie kupują?
Jeśli masz wrażenie, że wszystko robisz dobrze, ale coś nadal nie działa, może czas spojrzeć na rzecz, którą wielu właścicieli sklepów pomija – na język. W tym artykule pokażę Ci 5 typowych sygnałów, że to, jak Twój sklep „mówi” do niemieckiego klienta, może go po prostu zniechęcać.
Niemiecki klient to nie to samo co polski klient
Na niemieckim rynku sprzedaż online działa trochę inaczej. Zachowania konsumetów są tu nieco inne (jeśli chcesz się dowiedzieć więcej, polecam Ci tego live, którego nagrałam z Kaliną!) i konsumenci na inne rzeczy zwracają uwagę, innych rzeczy oczekują niż polscy zakupowicze. Musisz wiedzieć, że klient w Niemczech jest bardziej ostrożny, nieufny, i zawsze się zastanowi zanim cokolwiek kupi lub poda gdzieś swoje dane osobowe w tym dane płatnicze. Klient oczekuje profesjonalizmu, pełnej transparentności i zwraca dużą uwagę na detale, w tym językowe. Jeśli coś brzmi „nie tak” – zbyt potocznie, zbyt sztywno albo po prostu nienaturalnie – Niemiec raczej nie zaryzykuje zakupu, tylko zamknie kartę i zajrzy do konkurencji.
Pamiętaj; Zaufanie buduje się językiem. I właśnie dlatego warto się przyjrzeć, jak Twój sklep brzmi po niemiecku.
Sprawdź te 5 sygnałów, które mogą świadczyć, że treść Twojego sklepu odstrasza zamiast sprzedawać:
1. Klasyczne tłumaczenie jak z książki
Tekst wygląda na poprawnie przetłumaczony, ale brzmi jakby pochodził z podręcznika. Gramatycznie – OK ale emocjonalnie i sprzedażowo – zimny prysznic. Jeśli używasz języka, którym Niemiec nie mówi na co dzień, to nawet najlepiej sformatowany tekst ani najwspanialszy produkt nie zrobi roboty.
Przykład: „Dowiedz się więcej” → przetłumaczone jako „Erfahren Sie mehr”
Brzmi poprawnie, ale czy przekonuje? Niekoniecznie.
Zamiast tego użyj „Vorteile im Überblick” – brzmi bardziej dynamicznie i przekonująco a przy tym odpowiada na intencję klienta, a nie tylko tłumaczy literalnie.
2. Tłumaczenia 1:1 z polskiego
Niemieckie wersje stron często powstają metodą „kopiuj-wklej” z Google Translate lub zleca się je tłumaczowi, który nie zna e-commerce.
Efekt?
- dziwne metafory,
- zbyt długie nienaturalnie brzmiące zdania,
- konstrukcje, które dla native speakera brzmią obco lub sztucznie.
Brakuje tu tzw. lokalizacji, czyli dostosowania języka do kontekstu kulturowego i realiów niemieckiego klienta.
3. Brak języka korzyści
Właściciele sklepów często opisują co robią albo co sprzedają, ale zapominają napisać co z tego ma klient. A przecież to najważniejsze, co klient powinien usłyszeć!
Zamiast: „Nasza firma oferuje ekologiczne kosmetyki z Polski.”
Napisz: „Twoja skóra zasługuje na naturalną pielęgnację bez chemii – poznaj kosmetyki, które pokochają także Niemki.”
Niemiecki klient szuka:
- obietnicy efektu,
- konkretów,
- korzyści dla siebie.
4. Niespójny styl – sztywny, zimny, urzędowy
Polska wersja strony bywa ciepła, przyjazna, pełna pasji. Tymczasem wersja niemiecka często traci charakter. Jest sztywna, bezosobowa, jakby pisała ją instytucja. A co najgorsze, Sprzedawca nawet o tym nie wie, że jego niemiecka wersja strony jest nieprzyjemna w odbiorze bo sam… nie rozumie dokładnie tłumaczenia. To ważne, żebyś wiedział, jak faktycznie brzmi Twoja strona.
5. Mieszanie języków i stylistyczny bałagan
Kolejne częste przypadki, jakie spotykam w niemieckich wersjach polskich sklepów:
- przyciski po angielsku,
- opisy produktów po polsku,
- formularz kontaktowy po niemiecku.
- raz jest luźno, raz bardzo formalnie.
Efekt? Totalna niespójność i wrażenie, że strona jest niedokończona – a co za tym idzie, nieprofesjonalna. Taki chaos językowy sprawia, że klient nie czuje się prowadzony za rękę. Ostatecznie boi się zamówić, bo nie wie czy zamówienie w ogóle dojdzie do skutku a jego pieniądze są bezpieczne.
Jak możesz to sprawdzić – i co poprawić od razu?
Nie musisz znać niemieckiego na poziomie native speakera, żeby zacząć. Wystarczy, że zadasz sobie kilka prostych pytań:
Czy niemiecka wersja sklepu brzmi tak samo dobrze, jak polska?
Czy Twoje nagłówki przekazują korzyści?
Czy wezwania do działania (CTA) zachęcają i są zrozumiałe?
Mini-checklista: Czy Twoja niemiecka wersja sklepu sprzedaje?
- CTA są jasne i zachęcające
- Styl komunikacji jest spójny i naturalny
- Nie ma mieszania języków (PL/DE/EN)
- Opisy produktów mówią językiem klienta
- Strona jest logicznie poukładana i klient łatwo odnajduje się w nawigacji
Jeśli choć na 2 z 5 punktów odpowiedziałeś „nie” – warto coś z tym zrobić.
Pobierz mój bezpłatny e-book i sprawdź, czy nie popełniasz tych błędów:

Potrzebujesz dokładnej analizy sklepu? Dowiedz się co daje audyt językowy!
Audyt językowy to nie tylko sprawdzenie przecinków. To analiza tego, jak Twój sklep po niemiecku „mówi” do klienta – i czy ten klient Ci ufa.
Dla kogo?
- Dla właścicieli sklepów online, którzy nie znają dobrze niemieckiego.
- Dla tych, którzy korzystali z tłumaczeń, ale nie są zadowoleni z efektów sprzedaży.
- Dla każdego, kto chce, by jego marka brzmiała profesjonalnie również po niemiecku.
Co dostajesz?
- Wideoanalizę Twojej strony z oceną jak jest ona odbierana przez klientów oraz sugestie co warto poprawić, dodać, zmienić aby była bardziej atrakcyjna i zgodna z aktualnymi trendami na niemieckim rynku.
- Raport PDF z konkretnymi rekomendacjami i gotowymi propozycjami tekstów.
Nie trać sprzedaży przez język.
Twój sklep może być świetnie zaprojektowany i mieć doskonałe produkty.
Ale jeśli po niemiecku brzmi sztywno, sztucznie albo niezrozumiale, to klient po prostu nie zaufa i nie kupi.
Zamów audyt językowy i sprawdź, jak Twój sklep jest odbierany przez klienta z Niemiec – zanim zrobi to za Ciebie konkurencja.
Zobacz też ten artykuł.

